No i na dzień dobry stereotypy

Tak stworzyłam sobie grafikę na logo, tekst… zamieściłam… patrzę, czytam i taka pierwsza myśl
„No tak i znowu powielam stereotypy…. kobieta w IT = koty a nawet i pewnie = „stara panna”"
Postaram się ten mit obalić …
Bo może …
Tak jestem i kobietą w IT, co nie jest częste,
Tak jestem posiadaczką 3 kotów, co nie do końca było w planach,
Ale starą panną na pewno nie jestem.

Kobieta w IT … ciężki temat prawda? Z moich obserwacji wynika że jest kilka rodzajów kobiet w IT… są to skrajne typy a oto kilka z nich:

1) Pańcie – za wszelką cenę usiłują pokazać że są kobietami, na codzień w pracy szpilki, spódnice, żakieciki. Wzbudzając zachwyt w współpracownikach jednak dystans wydaje się być nie do pokonania. Odgradzają się murem od całego środowiska, bo przecież są kobietami. Gdy któryś z kolegów zażartuje, zaraz patrzą krzywo. A gdy żart już jest z tych bardziej sprośnych to jest wielkie zgorszenie.
2) Kumpele – są chyba z tego wszystkiego najnormalniejsze, mają dystans do środowiska, do współpracowników. Potrafią śmiać się z szowinistycznych żartów, mają dystans do tego co faceci wygadują o kobietach np żarty typu „kobieta programistka jest jak świnka morska – ani świnka, ani morska”. Ubierają się na luzie, jak trzeba to elegancko, nie stylizują się na kogoś kim nie są. Facetom też chyba w IT najlepiej pracuje się z takimi kobietami, aczkolwiek tu już trzeba ich o to zapytać.
3) Feministki – Zagorzale bronią swoich racji, pokazują że są kobietami i za wszelką cenę chcą by ich było na wierzchu, nawet jeśli nie mają racji bo przecież muszą udowodnić facetom że im będzie na górze. Wszędzie ich pełno … ale z nimi jest trochę jak z tym powiedzeniem „krowa która dużo muczy, mało mleka daje”.

Prawdopodobnie tym wpisem narażę się połowie kobiet w IT.
Którym typem ja jestem? Chyba pomieszaniem 2 i 3. Jestem kumpelą ale też staram sobie nie dać wejść na głowę.

Lubie pracować z facetami, powiem więcej pracuje mi się z mężczyznami 100 razy lepiej niż z kobietami.
Miałam okazję pracować z samymi kobietami, po 3 miesiącach miałam dość.
Z mężczyznami w zespole pracuję już 5 lat. Dużo mniej intryg i obgadywania (choć nie mówię że tego nie ma wcale). Gdy coś do Ciebie mają zwykle mówią wprost, bez ogródek. To jest fajne.
Zresztą ja też przy pracy z facetami wyrobiłam sobie ten nawyk…

Czasami nawyki które mam z pracy… przynoszą problemy w takim życiu po godzinach… ale o tym pewnie nie raz nie dwa będzie w następnych wpisach.

Jednak nie mniej, dziś relaksuję się przed jutrzejszym dniem…
Może by tak zrobić sałatkę z tuńczykiem i domowymi bułeczkami??:)